• Wpisów:17
  • Średnio co: 114 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 10:58
  • Licznik odwiedzin:4 199 / 2056 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ciao pingerowicze !!!


Wyjazd udał się świetnie, zajęłam 1 miejsce w akustyce a 2 z zespołem. jestem zadowolona z tego powodu, gdyż spełniło się moje marzenie.
Pieniądze z wygranego spotta( konkursu muzycznego który się odbył w Kwietniu tego roku mamy zamiar z zespołem przelać na Konto Fundacji Krwinka, by pomóc chłopczykowi, który jest chory na białaczkę)


Kilka zdjęć z Konkursu

Dziękuję kochani <3
 

 
Na wstepie chcialabym oznajmic kilka zdan o moim ulubionym miejscu w Łodzi:

Muzeum Fabryki to miejsce, gdzie odkryjecie historię zakładów włókienniczych stworzonych przez Izraela Poznańskiego w drugiej połowie XIX. wieku. W czasach swojej świetności zakłady te produkowały miliony metrów tkanin bawełnianych.

Przemysłowe imperium Poznańskiego stanowiło samowystarczalną dzielnicę z rezydencją właściciela, domami dla robotników, własnym kościołem i szpitalem. Dziś w zabytkowych budynkach mieści się centrum Manufaktura. W Muzeum Fabryki poznacie dzieje przemysłowej fortuny Poznańskich, rozwój zakładów, technikę produkcji tkanin bawełnianych i codzienną pracę dawnych robotników. Nasza wystawa prezentuje zdjęcia, dokumenty, filmy, plany architektoniczne, próbki surowców i produktów fabryki.

Tutaj zobaczycie jak pracują zabytkowe krosna i posłuchacie historii opowiadanych przez dawnych pracowników.

W Muzeum Fabryki przedstawiamy również długą drogę bawełny z plantacji, poprzez fabrykę, do sklepu z tkaninami.

Stałą ekspozycję w Muzeum Fabryki zaprojektował i wykonał Mirosław Nizio.



W dawnej fabryce - teatr cieni
Slajdy z dawnych hal fabrycznych, domów mieszkalnych, przestrzeni miejskich, parków, ulic itp. stanowią scenografię do odtwarzania scenek z życia pracowników fabryki w stylistyce „teatru cieni”. W scenkach biorą udział figury gotowe oraz wykonane przez dzieci.

O czym szumią drzewa w Manufakturze?
Poznawanie historii miejsca - od czasów najdawniejszych do współczesności poprzez badanie pozostałych na terenie drzew i ich otoczenia. Zabawa samodzielna w grupach, z materiałami do pracy. Zadania o różnorodnym charakterze.

Po nitce do kłębka
Poznanie procesu produkcji tkanin: łamigłówka do rozwiązania. Próba wykonania tkaniny i dzianiny z omówieniem podstawowych różnic. Sztafeta - wyścig pomiędzy dwiema drużynami - poznawanie trybu działania fabryki.

GODZINY OTWARCIA MUZEUM FABRYKI
wtorek-piątek
090 - 190
sobota, niedziela
110 – 190
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiersze na koniec świata: "Trajektorie" - Robert Konca

Dla MG

Świat podobno się kończy,
tymczasem pociągi wożą nas
z miejsca na miejsce.
Jest wiele stacji przeznaczenia,
po drodze zawsze zbyt
gorąco albo zimno,
jakby ktoś nad nami
nieudolnie czuwał.

I jest tak nie do
wytrzymania dobrze,
że skończony kalendarz
śni nowe eony
i są już gotowe
dla nas amplitudy
i nowe trajektorie
dla planet i pociągów.

I znowu będziemy
mogli siebie dostrzec
w składach interregio,
związani liną wersów
na przełęczy peronu –
gdy zdążymy z szyby
zdrapać maskę lodu,
skroplić chmurę oddechu.

Robert Konca













To nie ja będę umierać ze śmiechu
W jedynym praktycznym śnie – proroczym

Jednemu z Bogów do Nieba wstąpię
Jednemu się pokłonię

Marta Pycior














dla Piotra Gajdy

Drogi Piotrze, przepraszam, dawno nie pisałem
i, chcąc nie chcąc, przywykłem do tego milczenia,
które mnie zamieszkuje jak dużo za mały
i duszny pokój pełen wyrzutów sumienia,
zamiatanych pod dywan albo upychanych
gdzieś po kątach. To wszystko jak podarowany

w dobrej wierze, a jednak nietrafiony prezent,
z którym, nie wiedzieć czemu, tak trudno się rozstać.
Jest grudzień. Późny wieczór. Niezbyt mroźny. Siedzę
przy nocnej lampce twarzą zwrócony do okna
i widzę się wyraźnie, jakby tam, na zewnątrz,
istniał taki sam pokój z nocną lampką, ze mną

i oknem, czego przecież nie mogę wykluczyć.
Ostatnio dla wygody wierzę już we wszystko
z wyjątkiem Boga. Ciało jest lżejsze bez duszy
i ciałem przyjdzie w końcu płacić za naiwność.
Trochę się rozgadałem, zupełnie jak nie ja.
Zrzuć to na kark długiego milczenia lub przejaw

kryzysu wieku... Słowa umieją tak łatwo
żywić się sobą. Dawniej były jak kamienie,
musiałem je rozgryzać, by przeszły przez gardło.
Dzisiaj to piasek, którym posypują jezdnie
panowie w odblaskowych kamizelkach (jeśli
wolisz bardziej dosłownie: poeci współcześni).

Pojutrze koniec świata. Nie pierwszy, na pewno
też nie ostatni, jaki przeżyję. Nie dziwi
nawet myśl, że z niewielu osiągnięć to jedno
mógłbym z czystym sumieniem wpisać sobie w CV
i łódką z żółtym żaglem popłynąć na wyspę,
którą nam obiecano – a wyszło jak zwykle.

Co poza tym? Codzienność. Szarość przedzierana
widokiem sześcioletniej córki, rysującej
drzewo na kartce, która jeszcze do niedawna
sama mogła być drzewem. Uśmiechnięte słońce
czuwa nad naszym domem, dym leci z komina –
wciąż ten sam, od którego wszystko się zaczyna.










nie zdążysz ze wszystkim
zawsze zostanie drobiazg pokryty kurzem
bruzda po niewypełnionym uśmiechu
słona rynna
echem uwolniony krzyk

skrzypiące szafy połykały tabletki na mole
w obawie przed dniem kiedy trzeba będzie
wyłożyć treść do kufrów
gotowych na wszelki wypadek

od święta mieszkały w nich niespodzianki
dziadek chował skrzypce
po drodze mogło zabraknąć melodii
kiedy między zachodami trawa odrastała na jutro

powroty mają smak ziemi – powtarzała babcia
układasz widok z okna w tę samą stronę
któregoś dnia może zgasnąć słońce
lustro zapamięta przebudzenie
w krysztale zatrzymuje czas

nie zdążysz z niczym
słowa budują schron dla siebie
rozpadną się by złożyć materię
z dźwięku kosmosu

jeszcze nabiorą znaczenia
przyśpieszą zwielokrotnią
uderzą w drzwi lasu
zamkniętego przed wieczornym spacerem

z szaf wybiegną lwy
barani kożuch króliczy szal
kulawy but i prosty rzemień

posypie się zgubione
brzękiem pełnego zasłoni puste
nadgryzionym sucharem bez smaku
zapragnie soli

trawa bez niej nie syciła
jak to wszystko przełkniemy

koniec świata nie zdąży
babciu - pamiętam kolor twoich oczu


Inesa Kruszka
 

 
Witam,

Co sadzicie,o tym by grac akustycznie w Muzzo w Katowicach..? Ja owszem, mnie odpowiada wspolpraca z tymi ludzmi, ktorzy wiedza o co rzecz.





Szczegoly:




http://studio-nagran.muzzo.pl/

nagrywamy,nagrywamy,nagrywamy,tniemy,poprawiamy ,dostrajamy i nadal nas to cieszy...

Dla zespołów :
-dema i pełne sesje
-mastering materiałów powierzonych
-równanie bębnów

Akcja Prowadzona z Fabryką Zespołów i Jurkiem Owsiakiem
: Nagraj Swoje Demo w Atrakcyjnej cenie!!!!

My nagrywamy Fabryka Zespolow recenzuje! Muzyka trafia na eliminacjie
Przystanku Woodstock!

Sprzęt :

1.Stół mikserski - Soundcraft Spirit Studio
2.Monitory odsłuchowe : bliskie pole : Yamaha SN 10 m studio ,Yamaha MSP 5 ,dalekie pole : JBL 4410A
3.DAT Tascam DA-30MKZ
4.Programy : Logic 9 Studio, ProTools 5.1 LE
5.Interface : Presonus Fire Studio
6.Komputery : Apple Mcintosh
7.Procesory zewnętrzne :
Yamaha REV 500
Digitech Studio Quad 4
SPL Vitalizer MK2
BBE Sonic Maximizer 822A
Behringer Ultra-curve
8.Mikrofony : AKG C3000B,AKG D20, Shure sm57,Audix D2,D4
9.Słuchawki : AKG K240 Studio,bayer Dynamic
10.Instrumenty :
Roland Fantom X8 ,Korg Trinity Plus, Korg X3,KOrg M3, Roland JV 1080,EMU Si4000(sampler),EMU Proteus1,Opcode Studio 4

Kontakt :
btrecords@wp.pl
tel:603.580.682

zyczymy powodzenia!!!

Mozna nas znalezc także tu:
www.btrecords.pl
www.myspace.com/btrecordspl
www.nasza-klasa.pl
www.facebook.com/EwaOtolinska
www.youtube.com/btrecordspl




Wkrotce w studiu odbywac sie beda warsztaty instrumentalno wokalne!!!
Odwiedzajcie strony studia aby byc na bieżąco !!!



Jazzowa Narkomanka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Lubicie Jazz..?
owsszem, zainteresowanych zapraszam na :
https://www.facebook.com/jazzfashion88

wszystko o Jazzie,
wszystko do Jazzu jak trzeba.
 

 
1.
Przychodza do domu,
na stole kartki,
wszystko co mowia,
rozpieszczone nastolatki.
A muzyka gra i nie byle co,
bo to jest jazz,
a nie nic czy kto.

Ref.

Jeszcze takie zycie,
pisane czarnym dlugopisem,
scigajac sie wszedzie,
rankami szukam Ciebie,
w moich drzwiach.

2.
Niewiele siezmienia,
zostaja Ci sami ludzie,
ida w niepamiec,
a co to takiego,
wszedzie stare kokardy,
poniewieraja sie po ruinach.





Jazzowa Narkomanka.
  • awatar Photography is my life: Boskie *_* A na sesje jak najbardziej zapraszam kochana :D
  • awatar J'ai besoin de vous: Jazzowa Narkomanko: ówcześnie powiem, iż masz wielki talent, jesteś naprawdę bardzo uzdolniona, a Twoje wiersze są niebiańskie, gdyż się je czyta, to mam takie wrażenie; przepraszam, czytam je ze łzami w oczach i myślę sobie, iż co TY musiałaś w tym życiu przejść że masz taką wenę. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Mistrz,
Mistrz,
Mistrz,
Wielka gwiazda, zarazem głos jak z ósmego cudu świata.
 

 
Znalazła raz pewna pani
aparat do bani
z sentymentem, wzruszona
wzięła go w ramiona i...

I czule do niego rzekła:
"Ty jesteś rodem z piekła,
a ja jestem rodem z nieba,
nic więcej nie potrzeba,
nic więcej nam, nie potrzeba

Ty jesteś starym gratem
ja cię naprawię zatem
zmienię Ci obudowę
i włożę części nowe i...

i będziesz piękny jak dawniej
i będziesz działać sprawnie
znów pokażesz klasę
i zaświergolisz czasem
a ja cię wsadzę w klatkę
byś nie odleciał przypadkiem

Będziemy piękni jak dawniej
będziemy działać sprawniej" x4

  • awatar J'ai besoin de vous: Czsław, Czesław. :) słyszałam Cię ostatnio, znaczy się wczoraj słyszałam Cię na konkursie, stwierdziłam że nieźle to zaśpiewałaś, moim zdaniem piosenkę którą zaśpiewałaś : Lemon- Napraw... łzy i płakałam, masakra, ;33 jesteś tylko człowiekiem, potrafisz wszystko.
  • awatar Bezstresuziomek: Głos Czesława jak zwykle powala ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Witam,
Dzisiaj kochani będę pisała o tym, skąd się wzięła historia jazz.życzę miłego czytania.
1. Jazz
2. JAZZ- etymologia słowa„If the truth were known about the origin of the word ‘Jazz’it would never be mentioned in polite society”- Clay Smith Pochodzenie słowa „Jazz” tak naprawdę nie jest dokładnie określone.Istnieje wiele hipotez próbujących wyjaśnid ten paradoks, anajpopularniejsza i najbardziej prawdopodobna hipoteza głosi, iż jazzpochodzi od amerykaoskiego slangowego wyrażeniajasm, oznaczającego energię, wigor, jak również... nasienie.
3. • Według encyklopedii termin jazz określa rodzaj muzyki improwizowanej, która powstała pod koniec XIX wieku w Nowym Orleanie (południe Stanów Zjednoczonych). Źródła muzyki jazzowej tkwią w popularnych pieśniach i taocach muzyki europejskiej, afrykaoskich rytmach, tzw. negro spirituals (pieśni murzyoskich niewolników o charakterze religijnym)
4. HISTORIA JAZZU1. PREHISTORIA (do około 1990 roku) w tedyrozwijały formy jako źródła jazzu między innymi:• - niewolnicze pieśni pracy – work songs,• - murzyoskie śpiewy religijne – negro spirytuals,• - ballady i hymny białych osadników z Europy,• - taoce misterni – cake – walks,• - marsze i fortepianowe ragtimy.
5. HISTORIA JAZZU2. FORMOWANIE SIĘ JAZZU (około 1900-20)USA na południu w stanach Dixieland gdziew dużych miastach takich jak: Nowy Orlean,St. Louis, Memphis, Baltimore, wdzielnicach murzyoskich powstawałypierwsze zespoły jazzu tradycyjnego(klasycznego, anglojęzycznego) składały sięprzede wszystkim z:- klarnetu,- kornetu,- puzonu,-bębnów,- fortepianu,- kontrabasu(gitary).
6. HISTORIA JAZZU 3. OKRES KLASYCZNY – tradycyjny ( około 1920 – 1935 ) rozpoczynający się w 1917 roku w Nowym Yorku po nagraniu pierwszych pierwszych płyt jazzowych przez zespoł Orginal Dixieland Jazz Band. W tym okresie ugruntowano formację instrumentalną i jazzowe gatunki muzyczne. Wtedy tez powstały dwa nowe centra tej muzyki : Chicago i Nowy York. Główni przedstawiciele tego okresu to miedzy innymi King Oliver, Louis Armstrong, Jelly Rolmorton, murzyoski zespół Kreole Jazz Band i zespół białych jazzmanów New Orleans Rhythm Kings.
7. HISTORIA JAZZU4. OKRES SWINGU ( 1935 –1945) – to dominacja jazzuorkiestrowego. Powstająswingowe big bandy: CountaBabiego, Duke’a EllingtonaBenny Goodmana, którestaja się wzorcem dla całejówczesnej muzyki tanecznej.
8. HISTORIA JAZZU5. OKRES JAZZU NOWOCZESNEGO – ModernJazz rozpoczął się stylem Be Bop po 1945 roku(Charles Parker, Pizzy Gillespie ), a także niecopóźniejszym jazzem Tool ( MIlles Dawies, StanGett, Modern Jazz Quaurtet ). Cool Jazz(chłodny) potem łączy się z elementami muzykiawangardowej, europejskiej. Został nazwany IIINurtem. Natomiast z Be Bopu w latach50, nawiązującego do tradycji murzyoskiejmuzyki religijnej – Gospels, SoullMuzic, powstał Hart bop ( John Coltrane, JazzMessengers ). Zaś zapoczątkowane w latach 60przez Ornette Colemana Free Jazz (wolny, wychodzący poza system totalny wsferze harmoniki), koegzystował z kierunkiemjazz – rock ( fusion ), który rozwija się do lat 80.
9. CHRONOLOGIA JAZZUDo. Ok 1920 Lata 20 XX w. Lata 30 XX w.•Kształtowanie źródeł jazzu: blues, negro spirituti, work •Jazz tradycyjny •Swing song, ragtime, minstrel (klasyczny):nowoorleaoski, dix show, extravaganza, cake– ieland,styl Chicago walk (marsze i hymny osadników bryt.)Lata 40 Lata 50 Lata 60•be bop, colo jazz, a także •Hard bop (druga fala bopu), •Frezz Jazz odrodzenie się jazzu trzeci nurt tradycyjnego New Orleans revival, dixieland revivalLata 70 Lata 80•Jazz-rock, fusion, mainstream •free funk, New wale, nowy (główny nurt, łaczący tradycje swing, free bop (trzecia fala z awangardą) bopu)
10. SYLWETKI JAZZULouis Armstrong 1901-1971;wokal, trąbka
11. SYLWETKI JAZZUScott Joplin 1901-1971pianino
12. SYLWETKI JAZZUBessie Smith - 1894-1937wokal
13. SYLWETKI JAZZUDuke Ellington - 1899-1974fortepian
14. SYLWETKI JAZZUBillie Holiday - 1915-1959wokal
15. SYLWETKI JAZZUGlenn Miller - 1904-1944;lider, puzonista
16. SYLWETKI JAZZUElla Fitzgerald - 1918-1996
17. SYLWETKI JAZZUCharlie Parker - 1920-1955; saksofon
18. SYLWETKI JAZZUHerbie Hanc*** – 1940fortepian
19. SYLWETKI JAZZUWoody Allen -1935klarnet
20. I INNI**Wczesny jazz (1900-1930) - w tym: ragtime, jazz nowoorleaoski, jazz chicagowski Louis Armstrong - 1901-1971; trąbka. Sidney Bechet - 1897-1959;saksofon, klarnet. Bix Beiderbecke - 1903-1931; kornet. Johnny Dodds - 1892-1940; klarnet. Earl Hines - 1903-1983; fortepian. James P. Johnson - 1894-1955; fortepian.Scott Joplin - 1867-1917; fortepian. Eddie Lang - 1902-1933; gitara. Jelly Roll Morton - 1890-1941; fortepian. Kid Ory - 1886-1973; puzon. Bessie Smith - 1894-1937;wokal. Jack Teagarden - 1905-1964; puzon. Fats Waller - 1904-1943; fortepian, organy. Joe "King" Oliver - 1885-1938; trąbka. Fletcher Henderson - 1897-1952;lider,fortepian Albert Ammons - 1907-1949; fortepian. **Swing (1930-1945) Count Basie - 1904-1984; fortepian, organy. Jimmy Blanton - 1918-1942; kontrabas.Benny Carter - 1907-2003; saksofon alt., trąbka. Charlie Christian - 1916-1942; gitara. Jimmy Dorsey - 1904-1957; klarnet, saksofon. Tommy Dorsey - 1905-1956; puzon.Harry “Sweets” Edison - 1915-1999; trąbka. Roy Eldridge - 1911-1989; trąbka. Duke Ellington - 1899-1974; fortepian. Benny Goodman - 1909-1986; klarnet. StephaneGrappelli - 1908-1997; skrzypce. Lionel Hampton - 1908-2002; wibrafon. Coleman Hawkins - 1901(1904?)-1969; saksofon ten. Johnny Hodges - 1906-1970; saksofon alt.Billie Holiday - 1915-1959; wokal. Gene Krupa - 1909-1973; perkusja. Oscar Pettiford - 1922-1960; kontrabas, wiolonczela. Django Reinhardt - 1910-1953;banjo, gitara, skrzypce. Artie Shaw - 1910-2004; klarnet. Stuff Smith - 1909-1967; skrzypce. Art Tatum - 1909-1956; fortepian. Lester Young - 1909-1959; saksofon ten.Ben Webster - 1909-1973; saksofon ten. Cootie Williams 1910-1985; trąbka. Woody Herman- 1913-1987; klarnet, saksofon, lider. Glenn Miller - 1904-1944;lider, puzonista. Jimmie Lunceford - 1902-1947; lider, sax. alt. Cab Calloway - 1907-1994; lider, wokal. **Bebop (1945-1955) Don Byas - 1912-1972; saksofon ten.Kenny Clarke - 1914-1985; perkusja. Ella Fitzgerald - 1918-1996; wokal. Dizzy Gillespie - 1917-1993; trąbka. J. J. Johnson - 1924-2001; puzon. Thelonious Monk - 1917-1982; fortepian. Fats Navarro - 1923-1950; trąbka. Charlie Parker - 1920-1955; saksofon. Bud Powell - 1924-1966; fortepian. Buddy Rich - 1917-1987; perkusja. MaxRoach - 1924-2007; perkusja. Sonny Stitt - 1924-1982; saksofon. **Cool jazz (1950-1965) Chet Baker - 1929-1988; trąbka, wokal. Bob Brookmeyer - 1929- ;puzon, fortepian. Dave Brubeck - 1920- ; fortepian. Miles Davis - 1926-1991; trąbka. Paul Desmond - 1924-1977; saksofon alt. Stan Getz - 1927-1991; saksofon ten. LeeKonitz - 1927- ; saksofon. Shelly Manne -1920-1984; perkusja. Joe Morello - 1929- ; perkusja. Gerry Mulligan - 1927-1996; saksofon baryt. Art Pepper - 1925-1982;saksofon alt. Lennie Tristano - 1919-1978; fortepian. **Hard bop (1955-1970) Cannonball Adderley - 1928-1975; saksofon. Clifford Brown - 1930-1956; trąbka. RayBrown - 1926-2002; bas. Kenny Dorham - 1924-1972; trąbka, wokal. Dexter Gordon - 1923-1990; saksofon ten. Slide Hampton - 1932- ; puzon. Joe Henderson - 1937-2001; saksofon ten. Jon Hendricks - 1921- ; wokal. Freddie Hubbard - 1938- ; trąbka. Milt Jackson - 1923-1999; wibrafon. Wes Montgomery - 1923-1968; gitara. JoeMorello - 1929- ; perkusja. Lee Morgan - 1938-1972; trąbka. Joe Pass 1929-1994; gitara. Oscar Peterson - 1925- ; fortepian. Sonny Rollins - 1930- ; saksofon ten. JimmySmith - 1925-2005; organy Hammonda. **Modal jazz (1960-1970) Ron Carter - 1937- ; bas. Paul Chambers - 1935-1969; bas. John Coltrane - 1926-1967; saksofon ten.Miles Davis - 1926-1991; trąbka. Elvin Jones - 1927-2004; perkusja. Wayne Shorter - 1933- ; saksofon. McCoy Tyner - 1938- ; fortepian. **ree jazz (1960-1975) AlbertAyler - 1936-1970 - saksofon. Lester Bowie - 1941-1999; trąbka. Peter Brötzmann - saksofon Don Cherry - 1936-1995; trąbka. Ornette Coleman - 1930- ;saksofon alt. iten. John Coltrane - 1926-1967; saksofon ten. i sopr. Eric Dolphy - 1928-1964; saksofon, flet, klarnet basowy. Don Ellis - 1934-1978; trąbka. Charlie Haden - 1937- ;kontrabas. Theo Jörgensmann -1948-; klarnet. Albert Mangelsdorff - 1928-2005; puzon. John McLaughlin - 1942- ; gitara. Charles Mingus - 1922-1979; kontrabas.Roswell Rudd - 1935- ; puzon. Cecil Taylor - 1930- ; fortepian. Marek "Zefir" Wójcicki - 1956- ; gitara. **Po 1975 - w tym: jazz-rock, jazz fusion, acid-jazz, smooth jazzTerence Blanchard - 1962- ; trąbka. Joanne Brackeen - 1938- ; fortepian. Michael Brecker - 1949-2007 ; saksofon ten. Gary Burton - 1943- ; wibrafon. Betty Carter -1930-1998; wokal. Chick Corea - 1941- ; fortepian. Eddie Daniels - 1941- ; klarnet. Lars Danielsson - 1958- ; kontrabas. Buddy DeFranco - 1923- ; klarnet. JackDeJohnette - 1942- ; perkusja. Clare Fischer - 1928- ; fortepian. Carl Fontana - 1928-2003; puzon. Eddie Gomez - 1944- ; bas. Jim Hall - 1930- ; gitara. Herbie Hanc*** -1940- ; fortepian. Allan Holdsworth - 1948- ; gitara. Dave Holland - 1946- ; bas. Keith Jarrett - 1945- ; fortepian. Norah Jones - 1979- ; wokal, fortepian. Hubert Laws -1939- ; flet. Branford Marsalis - 1960- ; saksofon. Wynton Marsalis - 1961- ; trąbka. Christian McBride - 1972- ; bas. Bobby McFerrin - 1950- ; wokal. John McLaughlin -1942- ; gitara. Pat Metheny - 1954- ; gitara. Niels-Henning Orsted Pedersen - 1946-2005; bas. Jaco Pastorius - 1951-1987; bas. John Pattitucci - 1959- ; bas. Jim Pepper -1942-1992; saksofon. Jean-Luc Ponty - 1942- ; skrzypce. Joshua Redman - 1969- ; saksofon. Marcus Roberts - 1963- ; fortepian. Wallace Roney - 1960- ; trąbka. FrankRosolino - 1926-1978; puzon. Gonzalo Rubalcaba - 1963- ; fortepian. Arturo Sandoval - 1949- ; trąbka, fortepian. John Scofield - 1951- ; gitara. Woody Shaw - 1944-1989; trąbka. Mike Stern - 1953- ; gitara. Toots Thielemans - 1922- ; harmonijka ustna. Sarah Vaughan - 1924-1990; wokal. Bill Watrous - 1939- ; puzon. Jeff "Tain"Watts - 1960- ; perkusja. Tony Williams - 1945-1997; perkusja. Phil Woods - 1931- ; saksofon alt., klarnet. Joe Zawinul - 1932-2007 ; instr. klawiszowe. John Zorn - 1953-;saksofon altowy Bill Frisell - 1951-; gitara elektryczna Tim Berne - 1954-; saksofon Dave Douglas - 1963-; trąbka Ken Vandermark - 1964-; saksofon, klarnet.
 

 
Twoje łzy, słone...



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najbliższe koncerty

15.04.2013 poniedziałek godz. 20.00
Anita Lipnicka & John Porter
bilety 90 zł
Anita Lipnicka - wokal, gitara
John Porter - wokal, gitary, harmonijka ustna

Anita Lipnicka – wokalistka, poetka, autorka tekstów. Odnosiła ogromne sukcesy jako głos Varius Manx, nagrywała z powodzeniem solowe płyty.

John Porter - z pochodzenia Walijczyk, od 1976 r. mieszkający w Polsce, współzałożyciel grupy Maanam, rockman niezależny i niepokorny.

Spotkali się w lutym 2002 roku, kiedy Anita została zaproszona do zaśpiewania w duecie z Johnem piosenki „For You” na jego płycie „Psychodelikatesy”. Pomimo różnych doświadczeń i odrębnej artystycznej przeszłości okazało się, że bardzo wiele ich łączy. Artyści wiele koncertują zarówno w Polsce jak i za granicą - zawsze ciepło przyjmowani przez publiczność. W 2009 roku Anita nagrała pierwszą po kilku latach solową płytę „Hard Land of Wonder” – płyta szybko uzyskała status złotego krążka. W 2011 roku John Porter wydał swoją pierwszą płytę solową od lat. „Back in Town” premierę miała 17 marca 2011 roku.

Podobna wrażliwość muzyczna, harmonia głosów, melodyjne utwory, poetyckie teksty, niepowtarzalny i bezpretensjonalny nastrój, który udaje im się tworzyć na koncertach to sekret ich sukcesu.


16.04.2013 wtorek godz. 20.00
Anita Lipnicka & John Porter
bilety 90 zł
Anita Lipnicka - wokal, gitara
John Porter - wokal, gitary, harmonijka ustna

Anita Lipnicka – wokalistka, poetka, autorka tekstów. Odnosiła ogromne sukcesy jako głos Varius Manx, nagrywała z powodzeniem solowe płyty.

John Porter - z pochodzenia Walijczyk, od 1976 r. mieszkający w Polsce, współzałożyciel grupy Maanam, rockman niezależny i niepokorny.

Spotkali się w lutym 2002 roku, kiedy Anita została zaproszona do zaśpiewania w duecie z Johnem piosenki „For You” na jego płycie „Psychodelikatesy”. Pomimo różnych doświadczeń i odrębnej artystycznej przeszłości okazało się, że bardzo wiele ich łączy. Artyści wiele koncertują zarówno w Polsce jak i za granicą - zawsze ciepło przyjmowani przez publiczność. W 2009 roku Anita nagrała pierwszą po kilku latach solową płytę „Hard Land of Wonder” – płyta szybko uzyskała status złotego krążka. W 2011 roku John Porter wydał swoją pierwszą płytę solową od lat. „Back in Town” premierę miała 17 marca 2011 roku.

Podobna wrażliwość muzyczna, harmonia głosów, melodyjne utwory, poetyckie teksty, niepowtarzalny i bezpretensjonalny nastrój, który udaje im się tworzyć na koncertach to sekret ich sukcesu.




17.04.2013 środa godz. 20.00
Anita Lipnicka & John Porter
bilety 90 zł
Anita Lipnicka - wokal, gitara
John Porter - wokal, gitary, harmonijka ustna

Anita Lipnicka – wokalistka, poetka, autorka tekstów. Odnosiła ogromne sukcesy jako głos Varius Manx, nagrywała z powodzeniem solowe płyty.

John Porter - z pochodzenia Walijczyk, od 1976 r. mieszkający w Polsce, współzałożyciel grupy Maanam, rockman niezależny i niepokorny.

Spotkali się w lutym 2002 roku, kiedy Anita została zaproszona do zaśpiewania w duecie z Johnem piosenki „For You” na jego płycie „Psychodelikatesy”. Pomimo różnych doświadczeń i odrębnej artystycznej przeszłości okazało się, że bardzo wiele ich łączy. Artyści wiele koncertują zarówno w Polsce jak i za granicą - zawsze ciepło przyjmowani przez publiczność. W 2009 roku Anita nagrała pierwszą po kilku latach solową płytę „Hard Land of Wonder” – płyta szybko uzyskała status złotego krążka. W 2011 roku John Porter wydał swoją pierwszą płytę solową od lat. „Back in Town” premierę miała 17 marca 2011 roku.

Podobna wrażliwość muzyczna, harmonia głosów, melodyjne utwory, poetyckie teksty, niepowtarzalny i bezpretensjonalny nastrój, który udaje im się tworzyć na koncertach to sekret ich sukcesu.



Nasz adres:

Adres klubu Jazz Cafe:
ul. Warszawska 69
05-092 Łomianki
tel. (0-22) 751 41 12

Otwarte w godzinach:
Poniedziałek - Sobota: od 11.00 do ostatniego gościa
Niedziela: od 12.00 do ostatniego gościa

Info oraz rezerwacja biletów tel. (0-22) 751 41 12
oraz jazzcafe@jazzcafe.com.pl
 

 
Ta turnauowska zabawa słowem, jak się pewnie większość domyśla skrywa zlepek trzech nazwisk, a nazwiska to z pewnością znane i u-znane. Lingwistycznie rozbijając wszystko po kolei, ukazuje nam się taka oto układanka: za bębnami, nagradzany wielokrotnie jako najlepszy polski perkusista - Cezary Konrad, na gitarze basowej Robert Kubiszyn, znany również z kontrabasowych pochodów u polskich i zagranicznych artystów oraz oczywiście sprawca całego zamieszania - Marek Napiórkowski. O tym z jakimi artystami współpracowali, jak również, że to absolutna czołówka chyba pisać nie muszę, a co więcej nawet nie będę, by nie słodzić zbytnio.
KonKubiNap zaś to krążek, który został wydany w październiku zeszłego roku, zawierający nagrania z koncertów z różnych polskich miast. Trwająca właśnie trasa miała jednak zboczyć z toru i ominąć Wrocław, z powodu newralgicznej daty 6 marca, jednak organizatorzy doszli do wniosku, że koncert odbędzie się, lecz w dostosowanej formie.
No i całe szczęście, że mieliśmy okazję spotkać się tego wieczora, bo panowie zagrali wręcz popisowo, a co najważniejsze, nie były to tylko i wyłącznie stonowane i pastelowe ballady, jak można by się było obawiać, a raczej sinusoidalna harmonia chwil refleksyjnych i tych z pazurem. Koncert otwierał utwór przekornie nie zawierający się w ramach projektu, a mianowicie Proxima Paradise. Następnie już kompozycje z płyty, czyli Wojtek i Allan, po czym chwila spokoju przy syntezie ballad Wciąż mi się śnisz i Between a Smile and a Tear...
Czy wolno tu palić? Znak zakazu, obok sceny dawał jasną odpowiedź, lecz zespół w numerze "Vietato Fumare" wydawał się niepokornie, lecz z uśmiechem zadawać owo pytanie, wszyscy razem , jak i każdy z osobna. Po wymianie solówek, znów zabrzmiała gitara akustyczna, która zabrała publikę gdzieś na chmurę, bynajmniej nie z papierosowego dymu, a raczej spokoju i dystansu podczas Mill. Ostatnim utworem była pastoriusowska Havona, lecz publika nie chciała tak szybko pożegnać się z zespołem, który zagrał jeszcze dwa porządne bisy - pozostając w konwencji kontrastów, zostawiając uśmiechy zadowolenia na twarzach.
Elegancko, kameralnie i ze smakiem, tak można by podsumować wtorkowy koncert w Firleju.
Sztuka jest niewątpliwie czymś pięknym, płynie z serca i porusza emocje, tym bardziej wydaję mi się słusznym, że koncert odbył się mimo wprowadzonej żałoby narodowej. Bo przecież nie chodzi tu o daty i formalizmy...
 

 
Wrocław jest ostatnimi czasy bombardowany ze wszystkich stron. Na szczęście to nie powtórka z Festung Breslau, a prawdziwe oblężenie kulturą. W zeszłym tygodniu miasto opanowała Korea, w tym zaś tereny sal kinowych i koncertowych zostały zajęte przez Amerykanów. W piątek w hali orbita gościła Diana Krall, podczas American Film Festiwalu do filmu grał Bill Frisell, natomiast w niedziele kulminacją wszelkich doznań był koncert The Jack DeJohnette Group.

Wzorem samego lidera pozwolę sobie najpierw przedstawić skład zespołu. Na scenie jako pierwszy pojawił się Don Byron na klarnecie i saksofonie. Oryginalnie w projekcie udział bierze Rudresh Mahanthappa, jednak ma on równolegle inne kolaboracje. Kolejną zamianą jest Marvin Sewell na gitarze elektrycznej zamiast Davida Fiuczyńskiego. Dalej już regularnie: Jerome Harris na gitarze basowej oraz George Colligan na fortepianie, keyboardzie i trąbce. Ostatni jegomość jest również autorem bloga jazztruth, którego z tego miejsca polecam poczytać w wolnym czasie.
Oczywiście za bębnami zasiadł DeJohnette świętujący w tym roku swoje 70te urodziny. Wszystkie kompozycje, a było ich pięć, są jego autorstwa. Koncert rozpoczęliśmy od wysłuchania "Blue" oryginalnie wykonywanym w trio z Davem Hollandem i Johnem Abercrombie, znaleźć można go na płycie Gateway 2 wydanej przez ECM. Była to szansa na przestawienie się kolejno artystów poprzez krótkie solówki. Następny kawałek to odświeżony "One for Eric", a dedykowany jest prawdopodobnie Ericowi Dolphy'emu. Pochodzi z płyty Special Edition, rocznik '79. Tutaj artyści mieli trochę więcej miejsca na sola, jednak zanim zaczęli, Jack pobiegł przebrać się w koszulę...co oczywiście wszyscy mu wybaczyli. To właśnie ten utwór słychać w tle w najpierwszym z pierwszych filmów na You Tube i Vimeo , gdzie DeJohnette przedstawia cały projekt. "Tango Arfican" zaczęło się bardzo spokojnie, samotnym dźwiękiem gitary elektrycznej. Nikt się chyba nie spodziewał jak zawrotne tempo osiągnie ten numer na koniec. Chwila oddechu po pierwszej części trwającej blisko godzinę ( mimo, że to tylko 3 tytuły) i kolejna kompozycja pt. "Soulful Ballad", podobnie jak poprzednia, z płyty "Music We Are" przy nagraniu której brali udział John Patitucci i Danilo Perez. Na koniec zabrzmiał " Ahmad the terrible", oczywiście domyślamy się, że chodzi tu o Ahmada Jamala, który to znowuż obchodzi 86 urodziny. Zagadkowy termin "wokal" przy nazwisku Harrisa na bilecie w końcu się wyjaśnił, basista rzecz jasna nie śpiewał, jedynie wydawał rytmiczne dźwięki. Podczas tego kawałka popis dali wszyscy, jednak zdecydowanie największe wrażenie wywarł Byron na saksofonie (mimo, że to raczej klarnet jest jego domeną, grał na nim podczas drugiego i trzeciego utworu) oraz blogger Colligan na trąbce, zazwyczaj grający na wersji "kieszonkowej" , czyli pocket trumpet. Po owacjach na stojąco nie mogło obejść się bez sążnistego bisu , kolejnej dedykacji, tym razem dla Davisa, czyli nic innego jak po prostu... "Miles". Jednak to nie wszystko, gdyż muzycy spotkali się potem na jam sessions w Colloseum Jazz Cafe, w co nie do końca mogłam uwierzyć. A jednak jak się okazuje można grać w małym klubie w Polsce, na -jak to mawia Jan Ptaszyn Wróblewski- sesjach z powidłami, będąc światową gwiazdą.

Cóż to były za emocje! Ci, którzy przybyli na koncert, chyba do prawdy byli głodni światowej muzyki. Dostaliśmy dawkę na prawdę wysokiej jakości jazzu, a Jack udowodnił, że ma w sobie mnóstwo energii i ogień wciąż płonie. Co tu dużo mówić,"chłopaki" po prostu dali popalić. Wydaje mi się, że dzięki temu koncertowi gorycz związana z odwołaniem Colemana jakoś znacznie zmalała...
 

 

Powszechnie wiadomo, że słuchanie muzyki w warunkach domowych a koncertowych to zupełnie dwa różne zjawiska, mimo, że materiał i narzędzie do jego odbioru pozostają stałe. Ile razy zdarza się oceniać skrajnie co usłyszeliśmy, w zależności od choćby samego miejsca. Gdy zmiksujemy te dwa przypadki, otrzymamy nagranie z koncertu, podczas odsłuchu którego będziemy się zazwyczaj: a) wkurzać, ze nas nie było, b) cieszyć, że poszliśmy i dzięki nagraniu wspomnienia zostaną utrwalone. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy na płytowej wersji koncertu odnajdziemy znane motytwy z muzyki do filmu czy teatru. Chyba tym sposobem odkryliśmy przepis na utarcie nosa fizykom i znalezienie się w trzech miejscach jednocześnie.

Jeśli chodzi o koncert w Atenach, na którym w 2010 Eleni Karaindrou prezentowała swoją dotychczasową twórczość, to muszę niestety zaznaczyć w kółeczko literkę a. Tak to już jest z tą grecką jednością czasu, miejsca i akcji , że w rzeczywistym świecie obejść owej zasady się nie da.
A szkoda, bo pianistka wraz Janem Garbarkiem, Kim Kashkashian i orkiestrą kameralną na prawdę czarowała publikę. Muzyka pełna nostalgii i tęsknoty otuliła mnie wrażliwością nawet za pośrednictwem laptopa. Co by to dopiero było, gdyby drgania powietrza bezpośrednio docierały do ucha?

Na koncercie, szczęśliwcy usłyszeli 18 utwórów zgrabnie spiętych kompozycyjną klamrą, z różnych okresów twórczości artystki. Skoro na scenie pojawił się Jan Garbarek, to niektórzy melomani, albo też kinomani, domyślili się, że zabrzmi między innymi soundtrack z filmu The Beekeeper, reżyserii Theo Angelopoulos'a. Jego fanem jest m.in. sam Eicher, który wydaje już 10tą płytę artystki pod skrzydłami ECMu. Kim Kashkashian udziela się za to, podczas motywów z innego filmu greckiego reżysera : Ulysses’ Gaze. Na płycie znajdziemy również kompozycję to sztuk teatralnych A. Millera i T. Williamsa.

Mówi się, że muzyka Eleni nie jest tłem, a wyraźnym bohaterem w sentymentalnych dziełach Angelopoulosa. Autorka dźwiękiem maluje scenografie równolegle do akcji, pozostając jednak autonomiczna. Jeszcze wiem czy zgodzić się z tą tezą, ale śmiało mogę wysnuć własną: jej pejzaże są równie piękne i smutne, mimo, że niewidoczne.
 

 
Ed Sheeran, młody 22 latek, zarazem artysta ze swoim wnętrzem nowej akustycznej siły muzyki jazzowej.

Talent niezwykły.
Mam nadzieję, iż kiedyś przyjedzie do Polski, można też liczyć na krótki rewanż z Jego strony.
 

 
Artystyczna hierarchia we współczesnym jazzie jest prosta i czytelna: najpierw Wayne Shorter - jako kompozytor, wykonawca i lider. A później długo, długo nikt.


Obraz, który trafił na okładkę, namalował sam Wayne Shorter. Piękny? Brzydki? Na pewno intrygujący


„Pegasus” to najdłuższy, ponad 20-minutowy utwór na nowej płycie Shortera „Without A Net”. W ósmej minucie, kiedy saksofonista gra solo, jeden z członków jego zespołu woła: „Oh, My God!”. I to jest najlepsza, najbardziej zwięzła recenzja tego albumu, bo każdy słuchacz myśli przecież to samo – to, co wydarza się między muzykami, to czysta magia, kaskaderka i ciąg pięknych zaskoczeń.
 

 
Robert Glasper w sytuacji typowej


Doceniam, naprawdę doceniam wysiłek Glaspera w zasypywaniu międzystylistycznych rowów, „Black Radio” robi wielkie wrażenie, jako okołojazzowy koncept-album i wypowiedź artysty, który chce się ze światem podzielić całym bogactwem afroamerykańskiej kultury. A jednak nie wracam do tej płyty z takim zapałem, jak do nagrań wcześniejszych, które przesądziły o miejscu Glaspera w jazzowej hierarchii. Od pierwszych dźwięków na debiutanckiej płycie „Mood” (rok 2004, niezależna wytwórnia Fresh Sound New Talent, to debiut oficjalny, bo kolekcjonerzy wymieniają się jakimiś wcześniejszymi nagraniami, których nie znam), słychać, że ten chłopak bardziej niż nad szybkość palców przedkłada głębię myśli i emocji. Owszem, wirtuozem jest bezdyskusyjnie, jak każdy z jego pokolenia dzisiejszych trzydziestoparolatków, fenomenalnie wyedukowanych w amerykańskich uczelniach. Owszem, jego znajomość tego, co było i umiejętność przewidywania tego, co będzie są imponujące – ale przecież nie one zdecydowały o globalnym sukcesie Glaspepra, a bezbłędna intuicja w doborze repertuaru (nie zawsze autorskiego) oraz komunikatywność przekazu i wdzięk, z jakim – będąc liderem świadomym i wymagającym – potrafi zrezygnować z pierwszoplanowej roli we własnym zespole.

Każdą z jego płyt można by tu opisywać długo i mozolnie, tyle zawierają pomysłów i zagadek, pewnie na niejedną pracę magisterską by wystarczyło, ale przywołam przykład pierwszy z brzegu, od którego rozpocząłem przedfestiwalową retrospektywę: album „Mood” otwiera słynna kompozycja „Maiden Voyage” Herbiego Hancocka, utopiona głęboko w wokalizach, często multiplikowanych i elektronicznie przetworzonych, niejakiego Bilala; fortepianowe ornamenty falują od ciszy po fortissimo, a improwizowane melodie sypią się jak z rękawa. Tytułowy, autorski utwór „Mood” to rzecz oparta na mocnym riffie, choć liryczna z natury, do tria dołączają tu saksofonista (John Ellis) i gitarzysta (Mike Moreno), a pianista od czasu do czasu wplata między ich popisy swoje solowe kilka groszy. Takich fajnych, choć przecież niespecjalnie rewolucyjnych, znamionujących niewyczerpaną wyobraźnię zdarzeń jest tu bez liku.

  • awatar J'ai besoin de vous: Mała blogerka, mała wzrostem, wielka sercem. Mam zaszczyt Cię powitać na pingerze, Twoje teksty i brzmienie z akustyczną nutką Twojego głosiku, coś pięknego. Mam nadzieję, iż zaakceptujesz i będziesz pracowała ze mną na wyższej lidze jazzu, mam również zamiar Ci podziękować za to, że bez Ciebie cały jazz przez 7 lat nie miał żadnego sensu, ale cieszę się że już jesteś w Polsce. ;*
  • awatar urodowapasjonatka: Witamy ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›